Na przekór antyrosyjskiej propagandzie jaką jest zalewana zachodnia Europa, coraz więcej ludzi otwiera oczy mówi "dosyć",  niektórzy z nich postanawiają dołączyć do noworosyjskich sił zbrojnych, aby z bronią w ręku bronić nie tylko Donbasu. Wierny odwiecznemu hasłu polskich bohaterów "za wolność waszą i naszą", Dariusz Lemański w sobote przybył do Doniecka.

 

Dariusz od dwunastu lat mieszkał w Anglii, gdzie pracował głównie w gastronomii. Pewnego dnia miał już na tyle dosyć antyrosyjskiej propagandy i bezkarnego zabijania Słowian, że wykupił bilet lotniczy i ruszył w drogę. Po męczącej podróży, okradziony przez policję i wojsko ukraińskie ze wszystkiego, dotarł do biura rekrutacyjnego.
 
Sam nieustannie pokreśla, że nie spodziewał się, aż tak ciepłego przyjęcia ze strony Rosjan, czuje się tutaj, jak sam mówi "niczym pączek w maśle".
Złóżył już przysięge na wierność DRL i od poniedziałku otrzyma przydział do jednostki artyleryjskiej. Zapytany przez korenspodenta Rossija24 czy jest świadom ryzyka śmierci unosi się płomiennym zapałem i dziarsko odpowiada "choćby i po śmierć, ale za wolność".
 
Żródła polskie donoszą, że pojawienie się Dariusza wyrwało z letargu noworosyjskich sojuszników w Polsce.
 
P.S. 
W Polsce Lemański wywołał burzę. 
Przybycie Dariusza Lemańskiego do Doniecka, w celu stanięcia po stronie noworosyjskich powstańców wywołało burzę w Polsce.
 
Dla jednych, nieprzejednanych rusofobów Lemański został okrzyknięty zdrajcą zasługującym na kare więzienia, co bardziej zapalczywi wręcz grożą mu śmiercią, przy całkowitej bierności prokuratury.
 
Dla drugich natomiast, Dariusz stał się symbolem oporu wobec medialnej antyrosyjskiej nagonki, stał się symbolem, że niemożliwe jednak jest osiągalne. Żródła polskie popierające Noworosje mówią wręcz o nagłym wzroście deklaracji pójścia w jego ślady.
 
Czyżby Dariusz Lemański stał się  katalizatorem poważnych zmian?

 

Dawid Hudziec