Dnia 23 października 2014r. o godz. 17-00 na terenie całej Polski odbywały się manifestacje przeciwstawiające się gloryfikacji OUN-UPA przez obecne władze w Kijowie. Organizatorami protestów byli: prof. Bogusław Paź (Wrocław), Andrzej Łukawski (Warszawa) oraz ks. Tadeusz Isakowicz-Zalewski (Kraków).

 

Według wstępnych szacunków udział w akcji wzieło kilkaset osób z czego najwięcej w Przemyślu (przjechała również Maria Pyż-Pakosz z Lwowa) i Warszawie. Jak do tej pory były to największe tego typu protesty w tym roku.

 

Jak się szybko okazało oprócz wyżej wymienionych ikon tychże (jak też wielu innych) protestów znaleźli się i ludzie, którzy zainteresowali się zbiciem kapitału politycznego w świetle zbliżających się wyborów. Próżno bowiem szukać w ciągu ostatnich kilku miesięcy szyldów partyjnych pod ukraińskimi ambasadami czy konsulatami.

 

Nie ma protestów spontanicznych ponieważ do wcześniej przyjętych reguł niewielu zamierza się stosować tak więc organizacja takiej akcji w trakcie kampani samorządowej musiała zbiec się z pokusą skorzystania z darmowej reklamy. Zwłaszcza wobec niebywałej (jak do tej pory) reklamy tego wydarzenia w mediach i środowiskach kresowych.

 

Środowiska Inicjatywy „Nie wojnie z Rosją” (związane z „Kroniką Narodową”) wzieły udział w akcji czysto grzecznośniowo i unikały prezentacji szyldów czysto organizacyjnych (z wyjątkiem Krakowa, gdzie pojawił się duży transparent Obozu Wielkiej Polski). Nie było to zresztą o tyle istotne z uwagi na fakt, że poza Mazowszem w wyborach udziału nie biorą. Związek Słowiański (ZS) właśnie z tego powodu nie zaprezentował swojego transparentu w Warszawie. Zgodnie zresztą z oczekiwaniami organizatorów.

 

Długo jeszcze będziemy się zmagać podczas tego typu wydarzeń ze zwykłymi karierowiczami starającymi w takich okazjach najzwyczajniej w świecie „skorzystać”.

 

Szczególnie zabawny okazał się moment podczas manifestacji w Warszawie, gdzie w chwili gdy „całkiem legalnie” powiewało kilka partyjnych flag organizator zaatakował Wojciecha Wojtulewicza który zaprezentował flagę Noworosji. Tak więc bandera została pospiesznie zwinięta a sprawca zamieszania pouczony przez zgromadzonych. Wród nich znajdował się wierny fan Zadrugi z wielkim symbolem Toporła, troszkę średnio pasował akurat do tej okazji.

 

Taka nasza polska rzeczywistość, każdy widzi jak chce...