foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Już wkrótce czekają nas wybory samorządowe. Jest to jedyna szansa na to, by wybrać osoby nam znane i uczciwe do współdecydowania o sprawach istotnych, czego nie można powiedzieć o zamkniętych dla osób spoza układu wyborach parlamentarnych i prezydenckich.

 

Tą szansę można strasznie zmarnować jeśli tylko po raz kolejny wygra nepotyzm, korupcja i interesy sitw, a nie dobro publiczne. Kto jednak o tym zadecyduje? Czy burmistrzów bądź prezydentów miast wybiorą kosmici? Polacy mają po raz kolejny okazję by zadecydować o tym, jak będzie wyglądała ich Ojczyzna. Kolejnym krokiem ku przepaści naszego społeczeństwa będzie ponowny wybór lepszej przyszłości dla radnych, urzędników, ich willi, kont oszczędnościowych i wygranych przetargów firm kuzynów burmistrza, a nie przyszłości wszystkich nas. Jedynym warunkiem ku lepszemu jest stworzenie Narodu opartego na zwykłym instynkcie samozachowawczym, gdyż wymaganie rozumienia tak abstrakcyjnych pojęć jak narodowy interes czy wspólna tożsamość byłoby na tym etapie niepoważne.

 

Co zatem każdy z nas musi uczynić, by stać się częścią składową nowego Narodu Polskiego? Jak wspomniałem wyżej, pewne rzeczy charakteryzujące zgrane i rozwinięte Narody są dla nas na ten moment nieosiągalne. Należy zatem zapomnieć o tym, by z dnia na dzień w Polsce reaktywować kult uczciwości w życiu społecznym, bądź też o powrocie wiary do ludzkich serc. Jest to praca dla wielu pokoleń, a nic co można uczynić jeszcze dziś. Zadaniem każdej jednostki jak i rodziny będącej najważniejszym budulcem Narodu, jest zastanowić się nad tym co jest teraz dla nas najbardziej istotne, a co można też uczynić dzięki odpowiednim wyborom przy urnie już w listopadzie. Podam może parę przykładów rzeczy niezwykle ważnych dla nas wszystkich:

 

1. Plany zagospodarowania przestrzennego. Niesłusznie kojarzą się nam one z czasami PRLu, kiedy to wielu osób poczuło się zmuszonych do budowy określonego domu wedle przyjętego katalogu, a nie wedle własnych preferencji, które mają przecież prawo się różnić od gustu miejskich planistów. Odpowiednia polityka zagospodarowania w 1991 roku pozbawiła by nas wielu obecnych problemów jak i tych, które zaczną być dokuczliwe już wkrótce. Przede wszystkim żaden poważny kraj nie może sobie pozwalać na chaos budowlany. Strzeżone osiedla budowane wedle wizji deweloperów mają się nijak do realnego zapotrzebowania zamieszkujących je osób. Nie dba się o to, by rozbudowa miasta uwzględniała takie potrzeby ludności jak bliskość przedszkoli, szkół czy szpitali. Wszystkie nowe przedmieścia Warszawy, Krakowa czy Gdańska z map satelitarnych przypominają jedynie umysłowe rozwolnienie urbanistów (których zresztą dzięki reformie Jarosława Gowina już de facto profesjonalnych nie ma). Wiąże się to też z całą polityką budowlaną i mieszkaniową: przede wszystkim z ogromną biurokracją nadającą się jedynie do likwidacji, jak i z cenami zawyżanymi przez Państwo i z siatką jego tysięcy układów sprawiających, iż wszystko w tym kraju mimo ogólnej biedy wychodzi droższe niż na Zachodzie, a w efekcie końcowym okazuje się również gorsze, nieprofesjonalne, nieprzemyślane, najzwyczajniej w świecie egoistycznie głupie. Wiele zmian w tym względzie musi zatem zostać podjętych wyżej, lecz samorządy mają spory wpływ na plany przestrzenne i brak tychże jest kwestią nader istotną. Nie można również wymagać od Państwa, by pozwalało jechać drogą 80 km/h skoro wzdłuż drogi ciągną się całe miasteczka i wsie. Gdzie kończy się jedno, tam zaczyna się drugie...

 

2. Ochrona środowiska. Ponownie, niesłusznie kojarzona z ekologami w zdecydowanej większości nie zdających sobie sprawy z tego, iż w największym stopniu realizują oni jedynie interesy sponsorujących ich korporacji. Jest to bardzo istotna rzecz dla nas dziś, jak i dla wszystkich przyszłych pokoleń, które przejmą po nas pałeczkę i będą mogły żyć w środowisku czystym, bądź też zmagać się z problemami przez nas im przysporzonymi. Ten temat pragnę zacząć od ogólnie pojętej zieleni miejskiej, jakże istotnej nie tylko dla środowiska i dla naszego zdrowia, ale również dla ogólnej estetyki miast. Niestety, minęły czasy kiedy miasto potrafiło kupić od prywatnej osoby teren pod zabezpieczenie go przed zabudową, bądź kiedy sami przedsiębiorcy potrafili dla dobra publicznego ofiarowywać ludziom parki i skwery. Dziś krótkowzroczni zarządcy miast muszą skądś brać pieniądze na premie, dodatki i pensje dla siatki urzędników oraz w jakiś sposób finansować horrendalnie drogie inwestycje. W związku z czym bardziej od utrzymywania w miastach oaz zieleni opłaca się wjechanie z betoniarkami i uczynienie z każdego placu miejskiego "patelni" na której latem nie uświadczy się prawie żadnych mieszkańców. To likwidowanie zieleni powoduje też zwiększone zanieczyszczenie powietrza (można zapytać Krakowian co na ich smog poradzą dwa nowe parki, które wyniosą łącznie może około dwóch hektarów). A gdzie latem mogą odpoczywać osoby mające jedynie chęć napicia się czegoś zimnego w cieniu i poczytania gazety? Gdzie siedzieć i rozmawiać z sobą swobodnie mają emeryci? Gdzie spotykać ma się młodzież? Jakże porównać politykę władz Warszawy czy Krakowa do polityki Toronto, Londynu, Sztokholmu, Paryża, Singapuru, czy nawet Tel-Awiwu (gdzie bądź co bądź nie można zarzucić politykom tego, iż nie dbają o społeczeństwo)? Jak ograniczonym umysłowo ciemnym egoistą trzeba być, by kosztem zieleni miejskiej dawać zarobić właścicielom paru betoniarek za obietnicę finansowania kampanii wyborczych? Ochrona środowiska wiąże się też z innymi bardzo istotnymi problemami jak polityka energetyczna np. nieszczęsne elektrownie wiatrowe o zerowej przydatności na Pomorzu, bądź też zaśmiecanie lasów, brzegów jezior i rzek, czy marnotrawienie pieniędzy na oświetlanie opustoszałych uliczek (opustoszałych również dzięki polityce rządów III Rzeczpospolitej).

 

3. Infrastruktura. Jakże istotna rzecz, a jaki chaos pod tym względem panuje od ostatnich dwudziestu pięciu lat! Zakorkowane drogi, dziwnie wytoczona linia metra, pogarszający się stan komunikacji miejskiej i podwyżki cen biletów, projekt obwodnicy wybrzuszony w kierunku odwrotnym do Wisły miast wykorzystania obu jej brzegów i stworzenia naturalnej elipsy - to tylko kilka przykładów z Warszawy, Krakowa i innych miast. Niestety, jest to kolejny z bardziej istotnych tematów, a ignorowany przez wyborców podczas dokonywania decyzji przy urnie. Czy tak trudno przez tyle lat zrobić przejście podziemne z dworca do metra? Czy tak trudnym miast blokowania ruchu ulicznego jest stworzenie paru przejść pod- i nadziemnych? Interesy deweloperów, plany tworzone na sylwestrowym kacu i widzimisię władz miast nie ułatwiają, a utrudniają życie ich mieszkańcom. Najwyższa pora jest im się za to odwdzięczyć.

 

Który z kandydatów na dane stanowisko proponuje rozsądne rozwiązania w powyżej wymienionych tematach i w innych istotnych sprawach? Ilu z nich to ludzie uczciwi, których jedynym sukcesem nie jest parę remontów, ogromnych inwestycji, które zadłużają miasta na dziesiątki lat i pomnażanie liczby urzędników otrzymujących premie za brak wyników pracy? Godnym zadania sobie pytaniem jest: czy jestem pewny choć co do jednego kandydata (bez względu na jego szanse na wygraną)? Oczywiście, nigdy nie istnieje absolutna pewność. Lepiej jest jednak zaryzykować i popełnić błąd próbując coś zmienić, niźli pozwolić na pogrążenie się własnego miasta w chaosie korupcji, kolesiostwa i krótkowzroczności menadżerów na etacie zwanych dla niepoznaki "politykami". Zadaniem dla każdego prawdziwego Polaka na dziś jest zatem zastanowienie się nad potrzebami jego miasta i okolicy oraz zapoznaniem się z rozmaitymi kandydatami w zbliżających się wyborach samorządowych. Decyzja należy do nas. Pomimo sabotażu i dywersji popełnianej przez głównych rządzących, miasta mogą na przekór im rozwijać się świetnie. Nie pogrążać się w długach i układach, a rosnąć w sposób rozsądny i zaplanowany, wspomagać mieszkańców miast wyzyskiwać ich niczym tanią siłą roboczą. To od nas zależy czy władza będzie nas szanować, czy będzie się nas bać. To od nas zależy czy władze będą w nas widzieć jedynie podatników, czy może sąsiadów i rodaków, dla których wygody liczy się znacznie więcej niźli nowy stadion i galeria handlowa jak i chodnik do niej prowadzący.

 

Robert Grunholz

Komentarze obsługiwane przez CComment

Są ludzie, którzy w polityce uznają tylko żniwo - nawożenie, orka i siew są niepotrzebne. Są tacy, którzy podczas pierwszych robót w polu już pytają o plon, a gdy nie widzą, zniechęcają się i odchodzą.
Polska bez żadnej wątpliwości ma o wiele więcej takich ludzi niż inne kraje. Wynika to niezawodnie stąd, żeśmy przez długi czas żyli bez polityki we właściwym tego słowa znaczeniu. To, co się nazywało polityką, to nie były ruchy celowe, jeno odruchy.
Roman Dmowski