foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Wybory parlamentarne w Polsce zbliżają się wielkimi krokami. I jak zawsze w takich sytuacjach, wędzenie kiełbasy wyborczej przez główne partie polityczne, nabiera rozpędu. I nie dzieje się tak bez przyczyny; wszak jak słusznie swego czasu zauważył w rozmowie z Robertem Winnickim red. Piotr Kraśko, choć scena polityczna w naszym kraju jest zabetonowana, to przecież Polacy mają wybór, pomiędzy PO, PiS, SLD etc. etc. Ta głęboka myśl powala na kolana.

 

Przekładając z polskiego na nasze, wychodzi na to że w Polsce jest wybór pomiędzy złem, a mniejszym złem, zaś ewentualnie należy zastanowić się, co będzie dla nas lepsze: dżuma czy cholera. Jest to rzecz jasna mój punkt widzenia, który jednak, jeśli wierzyć najnowszym badaniom CBOS, podziela  0d 70 do 90 procent ankietowanych. Owi ankietowani(90%) twierdzą, że partie polityczne powodują w Polsce „kłótnie i zamęt”, 86% uważa, iż „to jedynie kliki dążące do zdobycia władzy”(rzeczownik mafia byłby w tym miejscu bardziej adekwatny) a bez mała 70% „nie wie o co tak naprawdę partiom chodzi”.

 

Jak nie wiadomo o co chodzi, to rzecz jasna w grę wchodzą pieniądze, duże pieniądze. Mnie jednak w świetle powyższych badań zastanawia coś zgoła innego. Otóż przeglądając różnorakie fora internetowe czy prowadząc na nich dyskusję, nie sposób nie odnieść wrażenia, że ugrupowanie J. Kaczyńskiego jest obecnie na fali, poszerza się rzesza jego zwolenników, zaś PO może liczyć co najwyżej, na mniej lub bardziej wyszukane w formie i treści, „podziękowania”. Co ciekawe, również takie tuzy propagandowe jak choćby polskojęzyczna Gazeta dla polskich goi czy onet.pl, utrzymują podobny ton wypowiedzi na temat partii D. Tuska. Już samo to powinno wzmóc czujność ewentualnych wyborców PiS.

 

Ktoś czytając ten artykuł, może dojść do błędnego wniosku, iż usiłuję w tym miejscu bronić Platformy. Nic bardziej mylnego. Osobiście  wszystkie główne partie polityczne, tak z lewa jak i z prawa, uważam za zdrajców Ojczyzny i Narodu polskiego. I tym bardziej czuję się skonfundowany faktem, iż PiS i sp. z o.o. wciąż mogą liczyć, na jakiekolwiek społeczne poparcie. Gdyż obecnie w Polsce, mamy do czynienia z interesującym zjawiskiem. Na tej samej zasadzie, zgodnie z którą za jakiekolwiek przychylne słowo na temat Rosji, zostaje się  „ruskim agentem”, wystarczy najmniejsza krytyka PiS, by przez zwolenników tej partii, zostać zaliczonym do grona komuchów i ubeków.

 

Nie chcę używać zbyt mocnych słów ale trzeba jasno powiedzieć, że fanatyków w tych kręgach nie brakuje. Bo jakże inaczej, jeśli nie fanatyzmem właśnie, nazwać absolutny brak zdolności do merytorycznej dyskusji i zastępowanie argumentów, lub częściej ich braku, wściekłym, wręcz wulgarnym atakiem? Zaślepieni w swej furii PiS-klakierzy nie chcą pamiętać, że to właśnie ich guru, ś.p. L. Kaczyński, swoimi poczynaniami i polityką wschodnią, w znacznej mierze przyczynił się do tego, że obecnie płacimy za gaz, najwyższą cenę, spośród wszystkich europejskich krajów. Gdy im się wspomni o haniebnym traktacie lizbońskim, którego ratyfikacja de facto pozbawiła nasz kraj resztek suwerenności, stwierdzają, iż prezydent... nie miał innego wyjścia. Co więcej, do podpisania tegoż traktatu, został wręcz zmuszony. Zapewne jakiś ubek, ewentualnie komuch, przyłożył mu lufę nagana do potylicy, gdyż innego wytłumaczenia dla braku pola manewru, w sprawie tak ważkiej dla interesów Polski, nie znajduję. Tym bardziej, że wcześniej posłowie PiS, także głosowali za ratyfikacją traktatu.

 

O wiernopoddańczym wystąpieniu ś.p. L. Kaczyńskiego w Knesecie, z września 2006 roku, kiedy to z cynicznym uśmieszkiem stwierdził, że rządy wprawdzie się zmieniają, ale kto by akurat nie był u władzy, to Polska zawsze będzie działać w interesie Izraela, nawet nie ma co wspominać. Może tylko w kontekście niedawnej wizyty prezydenta tego kraju w Polsce. Niesłychana wylewność z jaką obecni zarządcy IIIRP, tym razem z ramienia PO, przywitali Reuwena Riwlina, zdają się te słowa potwierdzać w pełnej rozciągłości. A to znaczy, że w Polsce podział na lewicę i prawicę jest czystą fikcją i został stworzony jedynie po to, by każdy potencjalny wyborca, mógł znaleźć coś dla siebie, na tej sztucznie wykreowanej scenie politycznej. Wystarczą do tego szczere chęci, odpowiednio wytresowanych przez polskojęzyczne media obywateli, bowiem ich samodzielnego myślenia ta opcja nie przewiduje.

 

Oczywiście należy stwarzać pozory istnienia różnic ideologicznych i światopoglądowych, inaczej pospólstwo(proszę się nie obrażać za to wyrażenie, ale oni naprawdę mają nas za kretynów) mogło by się zorientować, że jest bezczelnie okłamywane. Tak też ta banda politycznych prostytutek czyni. Zilustruję to na przykładzie głosowania nad obywatelskim projektem ustawy o ochronie życia poczętego, z dnia 27 września tego roku. Jak pamiętamy projekt ów zakładał całkowity zakaz aborcji w Polsce, również aborcji eugenicznej. Za przyjęciem  tego projektu do dalszych prac, zagłosowali(a jakże) wszyscy obecni na sali posłowie PiS, a wraz z nimi kilkunastu platformersów.  Projekt nie przeszedł ale pan prezes Kaczyński i tak był zadowolony, bo jego ludzie mówili jednym głosem. Niezastąpiony w takich sytuacjach Gość Niedzielny, opublikował listę głosujących posłów, wychwalając pod niebiosa tych, którzy „opowiedzieli się za życiem”, jednocześnie sugerując, iż są to ludzie godni najwyższego zaufania. Do zatwierdzenia projektu zabrakło tylko sześciu głosów i... siedmiu posłów PiS, którzy nie wzięli udziału w tym głosowaniu. I tak to właśnie wygląda. Psy szczekają, a karawana jedzie dalej. Od lat, niezmiennie, w tym samym kierunku: całkowitego ogołocenia i ubezwłasnowolnienia naszej Ojczyzny. Od czasu, do czasu wymienia się tylko przewodnika.

 

Skoro już mowa o przewodnikach, to ostatnie wydarzenia w naszym kraju, jasno wskazują, że właśnie nastał czas gruntownych zmian. Tak nakazuje mądrość etapu, gdyż PO zaczęła tracić grunt pod stopami. Polska de facto jest bankrutem. ZUS nie ma kasy, szpitale zadłużone, rośnie rzesza bezrobotnych, coraz więcej Polaków żyje na skraju ubóstwa, by nie rzec w nędzy i w ogóle ta zielona wyspa Donald Island, coraz bardziej upodabnia się do Rapa Nui. A ponieważ zaistniało w pełni uzasadnione ryzyko, że przebrała się miarka i faktycznego stanu finansów publicznych nie da się już długo utrzymać w tajemnicy przed Narodem, na najwyższych szczeblach (nie)rządu, podjęto decyzję o ewakuacji. Doskonałym do tego pretekstem stała się t.zw. afera taśmowa, czyli, co jest mam nadzieję wiadome wszystkim, spisek kelnerów zorganizowanych w grupie przestępczej lub, jak kto woli, „ruskiej agentury”. Co prawda, choć to fizyce wbrew, (nie)rząd nie podał się do dymisji i nie rozpisano wcześniejszych wyborów.  Taka postawa jednoznacznie pokazuje, iż mamy do czynienia z ludźmi pozbawionymi elementarnego poczucia wstydu, że o namiastce honoru nie wspomnę, niemniej jednak kapitan już uciekł z tonącego okrętu na intratną posadkę w Brukseli a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że najpóźniej jesienią przyszłego roku, zarządzanie kolonią Polin przejmie PiS. Po aferze takiego kalibru nie ma innej możliwości.

 

A z tymi aferami w Polsce, to też jest ciekawa historia. Zapewne absolutnym przypadkiem, zawsze wybuchają wtedy, kiedy zaistnieje taka potrzeba. Weźmy na przykład, „aferę taśmową” TVN z 2006 roku. Jak wiadomo w tamtym czasie władzę sprawował PiS. Po dziś dzień jego klakierzy powtarzają niczym mantrę, że niewiele ów rząd mógł zdziałać, gdyż nie posiadał bezwzględnej większości w parlamencie. Co prawda podjął próby zmontowania koalicji z LPR i Samoobroną, by taką większość uzyskać, lecz nikczemne knowania reporterów TVN, obróciły w gruzy to zbożne dzieło. Mało tego, w owych czasach domniemanej prosperity ponoć aż 60% Polaków deklarowało, że(sic) „żyje im się dostatnio”, zaś 86% uważało, iż „czują się zadowoleni”. Szkoda tylko, że autor tych rewelacji opublikowanych na niepoprawni.pl, nie raczył się podzielić ze swoimi czytelnikami informacją, skąd zaczerpnął takie dane. Niemniej jednak przekaz był jasny i klarowny- chcieliśmy ale nam nie pozwolili.

 

Obecnie mamy do czynienia z sytuacją odwrotną i znów kolejna afera wybuchła w najbardziej sprzyjającym momencie, po to by przekazać ster kolesiom z „prawicy”. Zaś w dalszej perspektywie, dać im do rąk twarde argumenty, iż niewiele mogą zdziałać, w sytuacji gdy PO doprowadziła kraj do ruiny. Co oczywiście wcale nie oznacza, że PiS spocznie na laurach. Prezes Kaczyński już teraz deklaruje, że będzie się starał zwiększyć obecność NATO w europie środkowo- wschodniej oraz apelował o militarną pomoc dla zachodniej Ukrainy, co jak wiadomo, jest sprawą najwyższej wagi, dla zapewnienia świetlanej przyszłości naszej Ojczyzny. Po jego skandalicznej postawie na kijowskim Majdanie, kiedy to wraz z neo- banderowcami, spadkobiercami architektów rzezi wołyńskiej, wykrzykiwał faszystowskie hasła nie wątpię, że gdy już zasiądzie w fotelu prezesa rady ministrów, będzie się starał swe plany zrealizować.

 

Mariusz Jakubowski

Komentarze obsługiwane przez CComment

Tradycja naszych powstań i polityki powstańczej nie sprzyjała dojrzewaniu politycznemu ludzi i ci, co na tej tradycji kształcili swe pojęcia, nie mogli rozumieć polityki jako czynności, która sobie stawia jasny, konkretny cel i wybiera do niego odpowiednie drogi.
Roman Dmowski