foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Społeczeństwo na Śląsku nie jest tak jednomyślne i solidarne w sprawie przyszłości górnictwa, jak mogłoby się wydawać osobom spoza naszego regionu. Choć w mediach można ujrzeć obraz strajkujących Ślązaków, którzy jak jeden mąż krytykują pomysły rządowe co do zamykania kopalń, to jednak obraz nie jest tak czarno – biały. Do takich uproszczeń i kreowania sztucznej rzeczywistości media zdążyły nas zresztą przyzwyczaić.

 

Oczywiście wszyscy pracujący w górnictwie wraz z rodzinami protestująprzeciwko zamykaniu nierentownych kopalń. Czynią to przede wszystkim z powodów ekonomicznych. Należy pamiętać, że nie jest możliwe, by inne branże ze Śląska zagwarantowały zatrudnienie zwolnionych górników i oferowały podobne płace. Zniszczony przez trudne warunki pracy i słabo pod względem intelektualnym wykształcony ex górnik będzie miał problem ze znalezieniem gdzieś uczciwego i godnie opłacanego zajęcia. A przecież wraz z dostaniem się do pracy w kopalni mężczyźni zakładają rodziny i biorą kredyty. Banki chętnie udzielały ich zatrudnionym w kopalniach, ponieważ stracić tam raz zdobytą pracę można właściwie tylko poprzez przeskrobanie czegoś (przyjście pod wpływem alkoholu do pracy, nadmierne stawianie się przełożonym), a zarobki pozwalają na spłatę comiesięcznych rat. Utrata tej nieźle płatnej pracy i niemożność znalezienia podobnego zatrudnienia spowoduje znaczny spadek poziomu życia rodzin górników. Dodajmy też, że w wielu z nich pracuje tylko mąż, a żona tradycyjnie zajmuje się domem i dziećmi. Nie można więc twierdzić, że żyją oni na poziomie wyższym niż średni. Kto nie wierzy, niech się przejedzie na parking pod kopalnią i poszuka drogich samochodów. Znajdzie tam prędzej popularne Passaty niżprestiżowe marki.

 

Górnicy nie poczuwają się również do winy w sprawie zamykanych kopalń. Ciężko pracują i wykonują swoje obowiązki – fedrują. Od kiedy wprowadzono na szeroką skalę w polskich kopalniach outsourcing, wielu z nich zatrudnionych jest nie bezpośrednio przez kopalnię,ale przez firmy mające podpisane kontrakty z kopalniami naświadczenie odpowiednich usług. Owocuje to tym, że na jednejścianie pracują obok siebie mężczyźni zatrudnieni pod kopalnią(wykonujący lżejszą pracę i zarabiający ponad 4 tysiące złotych na rękę) i ci pracujący pod firmą, którzy muszą się zadowolićwypłatą rzędu 2 tysięcy złotych. W tym kontekście argumenty, że branża jest nierentowna z powodu zbyt wysokich wynagrodzeń można włożyć między bajki.

 

Podobnie jak wyżej wspomniani przeciwko zamykaniu kopalń opowiadają sięludzie z branż zależnych od ich istnienia. Pamiętajmy, że zamknięcie kopalni to nie tylko utrata pracy dla kilku tysięcy jej pracowników. To także tragedia dla wielu innych podmiotów gospodarczych, które wyrosły w oparciu o kopalnie – dostawcy węgla, sklepikarze, właściciele barów i firm kateringowych, przedsiębiorstwa świadczące usługi outsourcingowe kopalniom itd. – wszystko to mocno ucierpi lub będzie musiało zostać zamknięte.

 

O tym w mediach nie czytałem, a to przecież bardzo ważna kwestia. Rząd gwarantuje zatrudnienie tylko górnikom, a cała rzesza ludzi, swoją liczbą znacznie przewyższająca ilość „grubiorzy”, zostaje na lodzie.

 

Pokrzepiający jest fakt, iż większość protestujących nie wierzy w niemożność uczynienia z górnictwa rentownego sektora gospodarki, a przyczyn upadania branży szuka po stronie rządu i zarządów spółek. Nie spotkałem się jeszcze z opinią, która połączyłaby fakt destrukcji górnictwa z członkostwem Polski w Unii Europejskiej i prowadzoną przez nią polityką oraz ratyfikowaniem różnych umów o redukcji emisji CO2, ale intuicję górnicy mają dobrą. Nietrudno zresztą zauważyć, że polskojęzyczny rząd nieustannie podejmuje decyzje zgubne dla kolejnych sektorów polskiej gospodarki, jakie nam jeszcze zostały, by uczynić je nierentownymi. Oczywiście wraz z przejmowaniem ich przez kapitał zagraniczny produkcja nagle staje się bardzo dochodowa. Chociaż w przypadku górnictwa chodzi raczej o zlikwidowanie konkurencji. I to zlikwidowanie jej raz na zawsze– wszak zamykane szyby zalewane są wodą, co uniemożliwia późniejsze odtworzenie kopalń lub uczyni to przedsięwzięcie trudnym do przeprowadzenia i… nierentownym.

 

Cieszą również opinie, iż zamykanie kopalń będzie tragedią dla całego regionu Śląska. Świadczy to o tym, że strajkujący widzą coświęcej niż koniec własnego nosa i walczą także dla swojego regionu, przyświeca im wyższy cel. Nie powinno to nikogo zaskakiwać, ponieważ poczucie obowiązku dbania o swój region jest na Śląsku dość powszechne. Wynika ono z poczucia odrębności i wyjątkowości naszej małej ojczyzny, a także świadomości braku zrozumienia i szacunku ze strony władz w Warszawie. Ślązacy, choćczują się Polakami, wiedzą iż tylko w swoim regionie mogą poczućsię jak w domu.

 

Istnieje jednak spora grupa ludzi, którym dalsze funkcjonowanie obecnie zadłużonych i nierentownych kopalń nie leży na sercu. Przyczyny tej postawy są bardzo różne.

 

W świadomości części Ślązaków pracujących poza kopalnią górnictwo jawi się jako swego rodzaju pasożyt na reszcie społeczeństwa. W ich ocenie państwo generalnie dopłaca do istnienia kopalni, stąd marnotrawione są także ich pieniądze z podatków. Nie są zadowoleni z przywilejów, jakie wywalczyli sobie górnicy jeszcze w czasach PRLu, ponieważ sami takich nie mają. Jeśli ich biznes nie przynosi dochodów to muszą go zamykać,a w sytuacji redukcji etatów tracą pracę bez otrzymywania sowitych odpraw. Nie otrzymują także barbórek, trzynastek i czternastek. Można nazwać to zazdrością, choć według mnie bardziej adekwatne jest określenie poczucia niesprawiedliwości. Przecież nie tylko górnicy pracują w bardzo trudnych i wyniszczających warunkach. Każdy musi znosić trudy i znoje swojego zawodu, fizycznie lub psychicznie wyniszcza się, a często oferowane za te poświęcenia stawki graniczą z wyzyskiem.

 

Można więc powiedzieć, że górnicy stanowią swego rodzaju szlachtęwśród pracowników ze Śląska. Posiadają nieosiągalne dla innych grup przywileje, dzięki dobrze zorganizowanym związkom zawodowym pracodawcy cackają się z nimi przy próbach zwolnienia i mogącieszyć się wysoką emeryturą nawet przed 50. rokiem życia. Emerytowani górnicy załatwiają sobie także jakąś grupęinwalidzką, by móc dorabiać sobie na przykład jako pracownicy ochrony. Pozostała część społeczeństwa pozbawiona jest tak dobrej organizacji, a co za tym siły, by móc walczyć o choćniewielką poprawę swoich warunków pracy. Mają także świadomość,że na ich miejsce da się znaleźć wiele innych osób, a przynajmniej że pracodawcy są o tym przekonani.

 

W przypadku części przeciwników dalszego istnienia kopalń pogląd ten ma związek z ich krótkowzrocznością. Nie rozumieją oni,że istnienie nieźle zarabiającej grupy górników kreuje ogromny popyt na rynku, umożliwiając często funkcjonowanie ich zakładów pracy. W końcu ludzie, którzy nie są skazani na życie od pierwszego do pierwszego są bardziej skorzy do kupowania mieszkań i samochodów, przeprowadzania remontów i częstszych wypadów poza dom do restauracji czy kina.

 

Należy także wspomnieć o istnieniu ludzi o poglądach liberalnych, którzy chcą zamykania kopalń ze względów ideologicznych. W końcu „czasy się zmieniły”, mamy dzisiaj w Polsce „kapitalizm”, a zasady na jakich funkcjonuje obecnie branża górnicza to „relikt PRLu”.Trzeba więc go usunąć, jak wszystko co pochodzi z tamtej epoki. Nie satysfakcjonuje ich częściowe urynkowienie sektora wydobycia, o którym wspomniałem wyżej. Górnicy z narażeniem życia mająpracować na takich samych warunkach jak reszta społeczeństwa, co będzie sprawiedliwe. A jeśli kopalnia sobie nie radzi, to trzeba jązamknąć i się tym nie przejmować. W końcu z korzyścią dla wszystkich będzie importowanie tańszego węgla z zagranicy, gdyż „kapitał nie ma narodowości”.

 

Podsumowując, rząd może znaleźć zwolenników dla swoich planów także naŚląsku. Pomimo masowych protestów górników, częśćspołeczeństwa jest skora jeśli nie otwarcie poprzeć zamykanie kopalni, to zachować w tej sprawie obojętność. Nie można tych ludzi w czambuł potępiać, ponieważ znajdują dla swojej postawy racjonalne wytłumaczenie. Często kryje się za tym równieżbrak poczucia doceniania własnej pracy i inne pobudki osobiste. Niewątpliwie jednak wszyscy byliby zadowoleni, gdyby na Śląsku funkcjonowała silna i rentowna branża górnicza, która wynagradza sowicie swoich pracowników za to, że ich wysiłek przyczynia siędo rozwoju i polepszania warunków życiowych całego regionu, a także kraju. Potencjału ludzkiego nie brakuje, gdyż etos ciężkiej pracy to podstawa tradycyjnej tożsamości Ślązaków. Dzięki dobremu zrozumieniu tego zagadnienia, Obóz Wielkiej Polski może gremialnie przyczynić się do zracjonalizowania wykorzystania dostępnych zasobów i wzrostu gospodarności. Dla wielkiej Polski i bogatego Śląska.

 

Piotr Beczała

Komentarze obsługiwane przez CComment

Geremek jest poza wszystkim polskim Żydem, więc dlaczego miałby szczególnie kochać nacjonalistów (...) kluczowym czynnikiem w postawie Michnika było żydowskie pochodzenie. O czym krytycy Michnika boją się mówić otwarcie, a o czym oni mówią wprost. Żydowskie pochodzenie Michnika skłaniało go do widzenia prawicy w kategoriach ONRowskiej bojówki tworzącej ławkowe getta na uniwersytetach. Dla Żyda (...) jakim jest Michnik, odradzanie antysemityzmu byłoby klęską. Był gotów wejść w pakt z diabłem, żeby odrodzenie takiej prawicy zahamować (...) Michnik boi się endecji bardziej niż komunistów (...) No i Borowski jest ze starej żydowskiej i komunistycznej rodziny, co może mu utrudnić drogę do "szefostwa".
Jan Maria Rokita Alfabet Rokity, Kraków 2004